Nieco ponad połowa rodziców chce skrócenia belgijskich wakacji szkolnych – wynika z sondażu przeprowadzonego przez flamandzką Konfederację rodziców i stowarzyszeń rodziców (VCOV) i opublikowanego w weekend przez flamandzką gazetę De zondag. Niektórzy z ponad 14 000 rodziców, którzy wzięli udział, uważają, że dwa miesiące wakacji powodują, że ich dzieci zapominają o tym, czego nauczyły się w ciągu roku szkolnego, a także tęsknią za kolegami z klasy.

„Opinie są bardzo różne”, mówi Karolien Bouchet, dyrektor ds. edukacji w VCOV. „Wąska większość 51,5% chce skrócić wakacje. Wśród rodziców, którzy wolą zachować dwa miesiące wakacji letnich (43,1%), często słyszany argument jest taki, że rodzina, społeczeństwo i sytuacja zawodowa są nastawione na dwa miesiące wakacji.”

VCOV zapytał również rodziców, które zmiany woleliby, gdyby podział wakacji szkolnych były majsterkowane. Prawie połowa rodziców (44,5%) woli skrócić wakacje o dwa tygodnie, w połączeniu z przedłużeniem jesiennych i wiosennych przerw półrocznych z jednego do dwóch tygodni. Dla 20,5% respondentów wakacje letnie powinny zostać skrócone bez przedłużania ferii jesiennych i wiosennych. Inne propozycje to przedłużenie świąt Bożego Narodzenia i wprowadzenie pełnego tygodnia wakacji w maju zamiast przedłużonego weekendu.

W francuskojęzycznej Belgii wakacje letnie zostaną skrócone o dwa tygodnie od roku szkolnego 2022-2023. Jest to rekompensowane dodatkowym tygodniem w jesiennych i wiosennych przerwach. Również we Flandrii pojawia się pytanie, czy należy odnowić dwumiesięczne wakacje.

Eksperci od lat są zgodni co do przydatności zmiany kalendarza szkolnego. Zgadzają się, że dziewięciotygodniowe wakacje są zbyt długie dla niektórych dzieci, podczas gdy jesienne i wiosenne wakacje są zbyt krótkie, aby uczniowie mogli wystarczająco zatankować. Gdy w 1997 roku socjolog Ignace Glorieux z brukselskiego Uniwersytetu VUB opowiedział się za zmianą, było już szerokie poparcie polityczne dla niej, ale nie została ona wprowadzona. Francuskojęzyczna minister edukacji Caroline Désir jako pierwsza podjęła konkretne kroki, ale pozostają wątpliwości, czy jej flamandzkie odpowiedniki pójdą w ich ślady.

Flamandzki minister edukacji Ben Weyts twierdzi, że zasadniczo nie jest przeciwny przetasowaniom, ale nie chciał ponownie prowadzić debaty w ciągu ostatniego roku szkolnego, w środku kryzysu związanego z koronawirusem. Dla niego debata nie może również ograniczać się do dziedziny edukacji. Weyts zwrócił się zatem o poradę do Flamandzkiej Rady ds. edukacji (VLOR) i organu doradczego partnerów społecznych (SERV). Rekomendacji tych oczekuje się dopiero w przyszłym roku.

„W Brukseli będziemy musieli zobaczyć, jak wiele osób doświadcza problemów z przearanżowanymi wakacjami” – powiedział rzecznik Ben Weyts. „Jest to jednak konsekwencja autonomii obu wspólnot. Byłoby dziwne, gdyby flamandzki nacjonalistyczny minister, który zdecydowanie opowiada się za tą autonomią, nagle na to narzekał.”

Obaj ministrowie podejmują decyzje za własne społeczności, ale nie biorą pod uwagę ludzi, którzy mają do czynienia z obiema sieciami szkół na terenie zaborów. Dzieje się tak wszędzie wzdłuż granicy językowej, ale zwłaszcza w Brukseli, gdzie edukacja niderlandzko – i francuskojęzyczna często dosłownie dzieli budynki szkolne.

A co z nauczycielami? Socjalistyczna Unia edukacyjna FGTB już przesłuchała swoich członków w kontekście szerokiej rundy konsultacji Weytsa. „Około 57% było przeciwnych reformie wakacji szkolnych, 43% za” – powiedziała sekretarz generalna Nancy Libert.

– Wyróżniało się to, że w przypadku naszych posłów w Brukseli było dokładnie odwrotnie. 56% było za, A 44% opowiedziało się za utrzymaniem obecnego układu. Prawdopodobnie ma to wpływ na fakt, że nauczyciele w Brukseli częściej mają dzieci w innych lub obu sieciach językowych.”

To, czy Flandria zgadza się, jest czymś, czego nikt nie jest pewien, ale według Kalvina Soiresse Njalla, członka Parlamentu brukselskiego i wiceprzewodniczącego Komisji Edukacji w parlamencie Wspólnoty Francuskiej, opinie zmieniają się.

„Coś się dzieje we Flandrii”, powiedział. „Minister Weyts powiedział, że nie chce o tym rozmawiać, w międzyczasie zwrócił się do komitetów doradczych o ich opinię, a debata jest również żywa w mediach. Rząd Wspólnoty Francuskiej zwrócił się do ministra Désira o kontynuowanie dialogu. Może również odroczyć wprowadzenie o rok, jeżeli inne wspólnoty podpiszą porozumienie pod tym warunkiem.”

Stib przygląda się również konsekwencjom jego funkcjonowania w czasie ferii szkolnych. „Nie jest oczywiście tajemnicą, że transport w Brukseli koncentruje się na szkołach francuskojęzycznych (220 000 uczniów w porównaniu do 50 000 w edukacji niderlandzkojęzycznej)”, powiedział rzecznik Stib. „W czasach, gdy holenderscy mówcy nadal mają lekcje, a francuscy nie, przełączymy się na rodzaj lekkiego trybu wakacyjnego, a w miejscach, w których istnieje potrzeba, częstotliwość nie zmniejszy się.”